
Mam prośbę: zanim zaczniesz czytać ten artykuł, wybierz się na wyspę Locusolus i pozwól się zaskoczyć. Można wiele pisać o sztuce, ale tysiąc słów nie zastąpi jednego obrazu, tym bardziej nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z pracami Gaziry Babeli. To jak tłumaczenie, o co chodzi w dowcipie bez opowiedzenia dowcipu. Więc proszę, najpierw obejrzyj jej wystawę. Klikaj na wszystko. I baw się dobrze
Gazira Babeli: Urodziłam się 31 marca 2006 roku w SL. Second Life to trójwymiarowy wirtualny świat zbudowany i posiadany przez jego rezydentów. Jego podstawą jest religia Gadżetów, tak samo jak świata, który uważamy za realny… albo świata Zachodu.
[ze strony internetowej Gaziry Babeli]
Gazira Babeli określa samą siebie jako „code performer” – artystkę, która łączy Software Art z performance. Software Art to sztuka opierająca się na programowaniu, w przypadku Second Life programowaniu w LSL, czyli na skryptach. Jednak Gazira robi więcej, niż tylko pisanie kodu dla internetowego środowiska – sama odtwarza skrypt, pozwalając, aby wpływał na jej awatar. Manipuluje światem, w którym żyje i w ten sposób odsłania iluzję, na której ten świat się opiera, a którą my, rezydenci Second Life, tak gorączkowo staramy się podtrzymać.
Łamanie tabu – awatar i tożsamość
Jedną z najistotniejszych, najbardziej podstawowych iluzji jest uznawanie swojego awatara za siebie samego, za odzwierciedlenie własnej osobowości, charakteru, tego, jak chcemy być postrzegani. W Second Life stworzenie oryginalnego awatara, obwarowanie go gadżetami-identyfikatorami ma ogromną wagę. Odróżnia tłumy jednakowych newbies od elity, która umie wyrazić swoją osobowość, indywidualność.
Gazira: Moje pierwsze performance polegało na tym, że przez cztery godziny siedziałam przed dyskoteką w defaultowym, nagim awatarze… nikt ze mną nie rozmawiał, bo trochę się mnie bali. Bez żadnej gadżetowej tożsamości byłam zupełnym kosmitą, obcym. Gadżety to podstawowa materia w SL. Jak kamień, kość, drewno i glina dla neandertalczyków. Czy to się czymś różni od RL? [z wywiadu dla Slate Magazin].

Awatar Gaziry Babeli jest bardzo wyrazisty, w nieodłącznym cylindrze i czarnych okularach, bez wątpienia z charakterem. „Elita” SL przyjęłaby ją chętnie do swojego grona. Jednak w kolejnej pracy, Buy Gaz’ 4 one Linden! (Kup Gaz’ za jednego lindena!, kwiecień 2007), Gazira łamie wszelkie zasady „elity” i narusza tabu, sprzedając swój awatar. Oczywiście, awatary są w sprzedaży, to normalne, ale nie są to awatary tak naznaczone osobowością twórcy, to zwykła „produkcja”. Sprzedawać swój własny awatar, w którym poruszamy się po SL? To niepojęte. To jak sprzedać siebie samego. Nakładając na siebie cudzy awatar czujemy się bardzo nieswojo, jakbyśmy robili coś niestosownego. Gazira pokazuje w ten sposób, jak bardzo umiejscawiamy nasze „ja” w awatarze, jak lękamy się o jego wizerunek, niepowtarzalność. Można to odnieść nie tylko do świata Second Life, ta praca wiele mówi o podejściu do tożsamości i postrzeganiu „ja” w naszej kulturze w RL.
Gazira badała również, jak użytkownicy odnoszą się do ciała swoich awatarów. Na wystawie możemy oglądać pracę Avatar on Canvas (Awatar na płótnie, marzec 2007), trzy obrazy Francisa Bacona, na środku których umieszczone są krzesełka zapraszające do siedzenia. Jednak kiedy na nich usiądziemy… zaczyna się dziać coś dziwnego.
Praca ta została dostosowana do potrzeb wystawy, w pierwotnej wersji był to performance Spawn of the Surreal (Pomiot Surrealnego, 11 lutego 2007) grupy Second Front, której członkiem jest Gazira. Grupa wystawiła wtedy przedstawienie teatralne, a podobne krzesełka ukryła wśród siedzeń na widowni. Panika i zakłopotanie widzów dotkniętych działaniem skryptu ukazały, jak bardzo jesteśmy przywiązani do naszych wirtualnych ciał. Uważamy je za tak samo święte i nienaruszalne jak nasze ciało fizyczne.
Przenoszenie wzorca
W Second Life bardziej niż gdziekolwiek indziej widać także, jak ogromną wagę przywiązujemy do atrakcyjności seksualnej i do zachodniego wzorca kobiecej urody, nawet kosztem oryginalności awatara. Gazira wykorzystuje ten motyw w Nudes Descending a Staircase (kwiecień 2007), pracy nawiązującej do obrazu Marcela Duchampa Nu descendant un escalier (Akt schodzący po schodach). Kolejne obrazy nagich awatarów pojawiają się na ścianie i spadają na schody, ciągle nowe i nowe, a jakby wszystkie takie same – zupełnie jak kolejne awatary napotykane w SL, wszystkie tak samo piękne i atrakcyjne, aż w końcu nużące.

Na wideo Ultimate Submission (Absolutna uległość, styczeń 2007) Gazira krąży po wielkim mallu z różnymi akcesoriami BDSM. Osłonięta jedynie beczką (ale w nieodłącznym cylindrze), trzepocze ramionami i biega w kółko, jakby gdakała z zachwytu nad ubiorami i gadżetami. „Absolutna uległość” jest nazwą jednego ze sprzedawanych kompletów, ale oznacza też uległość wobec religii gadżetów, wobec wzorców wynoszonych z RL.
Gazira jako artystka stara się wychodzić poza ten wzorzec, kwestionować go. W filmie Gaz of the Desert (Gaz z pustyni, luty/marzec 2007), inspirowanym dziełem Luisa Buñuela Simón del desierto (Szymon Słupnik, 1965), to ona odgrywa rolę pustelnika, odgradzającego się od ludzi. To nie tylko obraz w filmie, to rzeczywistość SL: w wywiadzie dla AvaStar (nr 15 z 30 marca 2007, str. 19) Gazira wyznała: „Kiedy potrzebuję spokoju, żeby pisać skrypty, rezuję moją przenośną pustynię gdzieś na wysokości 500 metrów. Zajmuje 16 simów, bo moja głowa wymaga przestrzeni i horyzontów”.
Na pustyni Gazira jest kuszona przez szatana, przedstawionego, podobnie jak u Buñuela, w postaci kobiety. W końcu, pokonana, trafia do biura, gdzie musi pracować pod nadzorem przedsiębiorcy. Pisanie skryptów przestaje być działalnością artystyczną, staje się zwykłym zarobkowaniem. Second Life miało dać nam wolność i nieskrępowaną zabawę, miało być tym lepszym życiem, tymczasem zamienia się w parodię naszego życia rzeczywistego, gdzie jesteśmy dokładnie tak samo zapracowani i zaganiani.
Iluzja przestrzeni
Z filmem Gaz of the Desert powiązana jest kolejna praca Gaziry: U are here (Jesteś tutaj, kwiecień 2007). Widzimy mały model pustyni, która pojawiła się na filmie, a po kliknięciu zostajemy przeniesieni w to miejsce… czyli właściwie gdzie? Zostaliśmy pomniejszeni? Weszliśmy do filmu? Obydwa stwierdzenia można odnieść do samego Second Life – tutaj tak samo po kliknięciu trafiamy do „pudełka” i tak samo poruszamy się w przestrzeni bardzo umownej, jak na planie filmowym. Sama Gazira mówi, że takie właśnie było jej pierwsze wrażenie po wejściu do SL: „Holy shit, I’m Buster Keaton!” [z wywiadu dla SLI]. I czym właściwie jest ta przestrzeń, czy w ogóle można powiedzieć, że istnieje? Może najważniejsze, że istnieje w naszych umysłach?

Dla mnie samej momentem, w którym najmocniej doświadczyłam, jak odczuwamy przestrzeń Second Life, był lot na dużą wysokość. Już na kilkuset tysiącach zaczęłam się bać, że jeszcze chwila, a wylecę poza ramy gridu… chociaż wiedziałam, że to śmieszne i irracjonalne. COME.TO.HEAVEN to praca zainspirowana przez Skok w pustkę Yvesa Kleina (fotografia znana też pod tytułem Człowiek w przestrzeni! Malarz rzucający się w próżnię). W lipcu 2006 roku, kiedy powstał ten skrypt, zasady Second Life były trochę inne, obecnie na wysokości miliona metrów awatar znika i widzialny jest tylko napis nad jego głową, dlatego ten projekt nie wywołuje już takiego efektu jak kiedyś – ale nadal można doświadczyć, jak to jest skoczyć w próżnię.
Inna praca Gaziry odnosząca się do umowności przestrzeni Second Life wywołała pewne kontrowersje, ponieważ posunęła się do granic griefingu. Chodzi o tak zwane „grey goo” (dosłownie „szara maź” – termin wywodzący się z fantastyki naukowej, określenie jednego ze scenariuszy zagłady Ziemi, w którym samoreplikujące się nanomechanizmy przekształcają całą biosferę w swoje kopie, zabijając wszystko, co żyje). W Second Life replikują się primy – i może to prowadzić do crashu całego regionu. Gazira nie użyła samoreplikujących się primów, tylko particles, które są niegroźne dla simu, mogą co najwyżej spowodować zawieszenie się klienta. Również w tym przypadku skrypt Second Life został wykorzystany do dialogu ze sztuką RL. W listopadzie 2006 Gazira nakręciła machinimę Kaspar Goo, w której aktor-awatar odegrał rolę wędrowca z obrazu Caspara Davida Friedricha.

Również w listopadzie 2006 „grey goo” posłużyło w dialogu bardziej złożonym. W Ars Virtua Center odbywała się wtedy wystawa 13 the Most Beautiful Avatars, na której zaprezentowano fotografie portretowe awatarów autorstwa Evy i Franco Mattes (0100101110101101.org). Wystawa ta była nawiązaniem do filmu The 13 Most Beautiful Women Andy’ego Warhola. Gazira pojawiła się na niej, emitując particles bananów – ale nie pierwszych lepszych bananów. Był to wizerunek z płyty zespołu „The Velvet Underground”, zaprojektowany również przez Warhola. Banan był nalepką, obok niego widniał napis „Peel slowly and see” (obierz powoli i zobacz sam), pod spodem zaś można było znaleźć banan obrany, tyle że wściekle różowy…
Performance Gaziry okazał się więc dialogiem prowadzonym w języku Warhola, z ironicznym przekazem: „zajrzyj pod spód i zobacz, o co tu tak naprawdę chodzi”.

Tylko nie mów…
Chyba najbardziej zaskakującym elementem wystawy jest ten mały, czarny przecinek (przecinek?) na środku, z czerwonym napisem „Don’t say new media”. Co jak co, ale prace Gaziry z pewnością można by określić w ten sposób. To nie malarstwo RL przeniesione w postaci tekstury, to nawet nie rzeźby 3D, które można odtworzyć w innym programie – to sztuka absolutnie nieodłączna od SL, prawdziwy SLart. Więc czemu na wystawie potraktowano mnie tak gwałtownie, gdy tylko wymówiłam „new media”?
Domenico Quaranta, krytyk sztuki i kurator specjalizujący się w nowych mediach, tłumaczy to w ten sposób:
„Na wykorzystaniu skryptu kończy się podobieństwo między pracami Gaziry a nowymi mediami. To nie przypadek, że Gazira nie odnosi swojej sztuki od innych artystów z Second Life i że tylko naciskana przyznaje się do inspiracji net artem. Jej odniesienia to Friedrich, Warhol, Bacon i Duchamp. Jednocześnie zawsze stara się połączyć swoje prace z tradycyjnymi, rozpoznawalnymi formami sztuki: obraz, rzeźba, intalacja, wideo, performance.
Na wystawie widać to w sposób oczywisty: Buy Gaz’ 4 one Linden! to fresk; Avatar on Canvas to seria trzech obrazów; U AreHere i Second Soup to rzeźby; i tak dalej.
(…) oczywiście jest to także animacja osadzona w wirtualnym środowisku. A wiele spośród jej prac jest interaktywnych. Ale czy możemy mówić nadal o «nowych mediach» i «interaktywności», kiedy świat, w którym żyjemy, jest środowiskiem software, a możliwość interakcji z przedmiotami i ludźmi jedną z jego cech charakterystycznych, czymś podstawowym? Według Gaziry te terminy powinny być zakazane w Second Life” [Gaz’, Queen of the Desert].
—
Gazira Babeli pochodzi z Mediolanu. Nie ujawnia swojej prawdziwej tożsamości. Brała udział w kilku festiwalach sztuki w RL: Pescara Electronic Artists Meeting (6-10 grudnia 2006), DEAF07 (Dutch Electronic Art Festival, Rotterdam-Second Life, 12 kwietnia 2007) i Venice Videoart Fair (wyspa San Servolo, 8-9 czerwca 2007), jednak nigdy nie pojawiła się na festiwalu inaczej, jak tylko w postaci awatara.
Iuthilde Rasmuson