
Zazwyczaj poruszam się po Second Life za pomocą wyszukiwarki i teleportu. Często nie wiem, gdzie właściwie jestem w odniesieniu do całego gridu, na północy czy na południu, na wschodzie czy na zachodzie. W gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia, przecież to tylko dane na serwerze. A mimo to od czasu do czasu sprawia mi przyjemność podróżowanie palcem po mapie SL i sprawdzanie, co znajdę na tym czy innym simie.
Na pierwszy rzut oka mapa gridu oglądana w dużym pomniejszeniu wydaje się chaotycznym skupiskiem kropek. Jednak i na niej są pewne punkty orientacyjne. Jeśli trochę odczekamy, powinniśmy zobaczyć kilka większych wyróżniających się obszarów lądu, czyli mainland, sześć kontynentów, których właścicielem jest Linden Lab. Przez dłuższy czas nikt nie wiedział, czy poszczególne kontynenty noszą jakieś nazwy, określano je zwykle jako Stary Kontynent, Północny czy Południowy Kontynent. Dopiero wiadomość od powstaniu dwóch ostatnich na blogu Linden Lab została uzupełniona o ich nazwy własne, a wkrótce potem dowiedzieliśmy się, jak nazywają się pozostałe.

Najstarszym kontynentem jest Sansara, kiedyś nazywana po prostu Mainland. Tutaj znajduje się pierwszy sim, od którego zaczęło się całe Second Life: Da Boom. Lindeni nazwali go tak od ulicy De Boom w San Francisco położonej w pobliżu ówczesnego biura Linden Lab. Co zabawne, w nazwie simu jest literówka – nikt jej wtedy nie zauważył i tak już zostało. Sansara ma najbardziej zróżnicowany krajobraz spośród wszystkich kontynentów, są tu obszary pokryte śniegiem, wyspy wulkaniczne, tereny górzyste. Mieści się tu także wiele historycznych miejsc wartych odwiedzenia, m.in. Ivory Tower of Primitives, Particle Laboratory, Abbots Aerodrome czy Luskwood.

Jako drugi, w marcu 2005, powstał Heterocera Atoll, na północ od Sansary, zwany też Moth Continent (moth /ang./ – ćma, Heterocera /łac./ – nazwa taksonomiczna ciem). Simy noszą tutaj nazwy różnych gatunków ciem, stąd nazwa całego kontynentu. Jeden z infohubów tego kontynentu mieści się w Moth Temple, czyli Świątyni Ćmy na simie Iris – to bardzo charakterystyczne i miłe miejsce, często siedzę tam na dachu wysyłając IM-y. Drugi ważny infohub to Calleta, sim należacy do Hobos, czyli bezdomnych Second Life, których królem jest Orhalla Zander.
Na wschód od Heterocera można znaleźć Orientation Islands, ale możemy na nie popatrzeć tylko na mapie – kto raz wyszedł z Orientation Island, nie może już na nią wrócić (chyba że zostanie mentorem).
Jeogeot, kontynent południowy, powstał w czerwcu 2006 roku. Jego nazwa pochodzi z języka koreańskiego, oznacza „tamten; ten daleko”. Tutaj wiele simów ma nazwy koreańskie.
Wreszcie w tym roku powstały trzy kontynenty na wschodzie – najbardziej wysunięty na południe to Mãebaleia (czyli mama-wieloryb po portugalsku, kształt tego kontynentu przypomina wieloryba z małym przy boku), wyżej Nautilus, a najbardziej wysunięta na północ to Corsica. Ponieważ największą popularnością cieszą się simy położone nad wodą, dwa ostatnie kontynenty zaprojektowano tak, aby zadowolić rezydentów – Nautilus ma bardzo urozmaiconą linię brzegową, a Corsica to właściwie nie tyle kontynent, ile archipelag.
Poznanie kontynentów to dopiero początek zabawy z mapą: są jeszcze duże Estates, posiadłości land baronów, obszary tematyczne, tereny skupiające osoby jednej narodowości. Z podróżowania palcem po mapie można się wiele nauczyć o historii Second Life, ale także znaleźć coś zupełnie nowego i nieoczekiwanego…
Iuthilde Rasmuson